Nowenna do świętej Teresy

Last ned og print ut:

Maj: DOBROĆ i MIŁOSIERDZIE

Teresa poznała to, co Bóg w swojej dobroci i miłosierdziu dla niej uczynił. Zrozumiała, że okazał jej miłość, która ją uprzedzała i niepozwalała jej upaść. Tę dobroć Bożą mogła zauważyć, ponieważ sama otrzymała dobroć – owoc Ducha Świętego – i ponieważ zawsze była skłonna myśleć dobrze o innych, skłonna pomagać im z miłością w ich codzienności. Ze wszystkich sił starała się okazać miłość Bogu w swoich bliźnich. Wiedziała, że modlitwa i ofiara były ku temu najlepszą pomocą: „Modlitwa i ofiara są całą moją mocą” („Dzieje duszy”). Wyrażanie miłosierdzia, wielkoduszności i dobroci przez rodzinę Martin, było owocem tej dobroci, której Pan dał im skosztować. Wiedzieli że im samym Bóg Ojciec okazywał dobroć, troskę i przebaczenie, i dlatego mogli ofiarować je tym, których spotykali. Nie lękali się otworzyć na tych, którzy w społeczeństwie byli nieznaczący, słabi i źle traktowani. Nie zniechęcali się, dopóki nie znaleźli pozytywnego rozwiązania sytuacji osób, którymi się zaopiekowali.

Czytaj więcej

 

Intencje

Tydzień 19. Abyśmy, umocnieni świętym sakramentem spowiedzi, w którym Bóg ukazuje nam swoje przeobfite miłosierdzie, czynili to miłosierdzie widocznym dla tych, których spotykamy, szczególnie w naszych rodzinach.

Tydzień  20. Abyśmy i my znajdowali siłę w modlitwie i ofierze.

Tydzień  21. Aby Duch Święty coraz bardziej napełniał nas i prowadził tak, by miłość, którą jesteśmy umiłowani przez Boga była motorem naszego działania i aby owoce Ducha przynosiły naszym bliźnim dobro, a Bogu chwałę.

Tydzień 22. Aby słabi i nic nie znaczący w społeczeństwie mogli spotkać w innych ludziach dobroć Boga, który uniża się i staje się nam bliski.

 

Nowenna

Kochana mała Tereso, mały kwiecie Jezusa;
radośni i wdzięczni czekamy na ciebie
i twoich świętych rodziców, którzy razem z tobą nawiedzą
w relikwiach Norwegię i inne kraje skandynawskie.
Pomóż nam przygotować się na przyjęcie pełni tych łask,
którymi Pan Bóg przez peregrynację chce nas obdarzyć.
Módl się za nasze katolickie diecezje, za naszych kapłanów
i wszystkich powołanych do życia zakonnego.

Rzuć obfity deszcz róż łask Jezusowych na nasze rodziny,
tak, aby upodabniały się do twojej rodziny.
Wstawiaj się za wszystkimi dziećmi, za młodzieżą,
za starszymi, samotnymi i cierpiącymi.

Kochana mała Tereso,
której niebem jest czynienie dobra na ziemi,
przyjmij również te intencje, które składamy w twoje ręce.
Kochana mała Tereso, naucz nas być świętymi,
byśmy podobnie jak ty, potrafili kochać Jezusa
czystym i niepodzielnym sercem,
i powierzali nasze życie Bożej Miłości Miłosiernej.
Prowadź nas twoją małą drogą,
abyśmy wkrótce osiągneli pełnię miłości.

Amen.

Kwiecień rozważanie: Życzliwość

Ludzkość jest rodziną, sam Kościół jest nią również. Dlatego Mała Teresa jest naszą siostrą, a stała się nią na jeszcze głębszej płaszczyźnie, gdy 9. kwietnia 1888 roku wstąpiła do klasztoru Karmelitanek w Lisieux. Teresa, wychowana w rodzinie otwartej i promieniującej życiodajnym ciepłem także wobec osób spoza jej kręgu, wiedziała, że  prawdziwa i boża życzliwość nigdy nikogo nie wyłącza. ”Życzliwość musi obowiązywać względem WSZYSTKICH, którzy są w domu, bez wyjątku” (Dzieje duszy), czyli również względem tych, których obecności w naszym życiu sami nie wybraliśmy, których emocjonalnie nie lubimy i którzy w żadnym stopniu nie dzielą z nami wiary i życiowych wyborów. Mała Teresa ukazuje taką postawę, gdy czynnie sprzeciwia się swojej naturalnej antypatii do jednej z sióstr i postępuje względem niej tak, jakby postępowała wobec najbardziej przez siebie lubianej. Również państwo Martín dają dowód swojej postawy życzliwości wtedy, gdy zostają zmuszeni do przyjęcia żołnierzy do swojego domu.

Intencje

Tydzień 14: Aby wszyscy powołani do życia konsekrowanego, okazywali słowem i czynem, że są prawdziwymi braćmi i siostrami Zmartwychwstałego Pana.

Tydzień 15: Abyśmy otrzymali mistyczną umiejętność widzenia w naszych bliźnich drogich braci i siostry.

Tydzień 16: Aby wszystkie rodziny i wspólnoty były otwarte i ożywcze również dla osób spoza ich najbliższego otoczenia.

Tydzień 17: Abyśmy wybierali okazywanie przyjacielskiej postawy również wględem tych, którzy nie przypadli nam do gustu.

Z jej pism

Jest w zgromadzeniu siostra, która ma talent drażnie­nia mnie na każdym kroku; jej zachowanie, jej słowa, jej uspo­sobienie wydają mi się bardzo nieprzyjemne. Tym­czasem jest to święta zakonnica, która musi być bardzo miła dobre­mu Bogu. Nie chcąc ulec naturalnej antypatii, jaką odczu­wa­łam, powiedziałam sobie, że miłość bliź­niego nie powinna opierać się na uczuciach, ale wyrażać się w czynach; postanowiłam więc postępować wobec tej siostry tak, jak postępowałabym względem najdroższej mi osoby. Za każ­dym razem, ilekroć ją spot­kałam, wstawiałam się za nią do dobrego Boga, ofiarując Mu jej cnoty i zasługi. Czułam doskonale, że jest to nader miłe Jezusowi, bo czyż jest artysta, który by nie był zadowolony, gdy chwalą jego dzieła? Toteż Jezus, Artysta dusz, jest również szczęśliwy, kiedy nie za­trzymując się na tym, co zewnętrzne, przenikamy aż do we­wnętrznego sanktuarium, które wybrał sobie na mieszkanie, podziwia­jąc jego piękno. Nie poprzestawałam na tym, by modlić się wiele za tę siostrę, która była mi powodem tylu walk, starałam się również oddawać jej wszelkie moż­liwe przy­sługi, a gdy miałam pokusę odpowiedzieć jej szorstko, starałam się uśmiechnąć najmilej i zmienić te­mat rozmo­wy. Naśladowanie bowiem mówi: Raczej każdego pozo­stawić przy swoim zdaniu, niż wdawać się w kłótliwe sprzeczki.

Często też, jeśli nie było to na rekreacji (mówię o go­dzinach pracy), a miałam coś do załatwienia z tą siostrą, kiedy moje zmagania były zbyt gwałtowne, uciekałam jak dezerter. Ponieważ ona zupełnie nie domyślała się moich uczuć względem niej, dlatego też nie podejrzewała pobudek mego postępowania i trwała w przekonaniu, że jej charakter bardzo mi się podoba. Pewnego dnia pod­czas rekreacji po­wiedziała mi z miną bardzo zado­wo­loną te mniej więcej słowa: „Powiedz mi, s. T. od Dz. Jezus, co cię tak we mnie pociąga, bo za każdym razem kiedy na mnie spojrzysz, wi­dzę, że się uśmiechasz?” Co mnie pociągało, to Jezus ukryty w głębi jej duszy… Je­zus, który czyni słodkimi rzeczy naj­bardziej gorzkie[1]… Odpowiedziałam jej, że się uśmiecham, ponieważ cieszę się, widząc ją (nie dodałam naturalnie, że to z punktu widzenia duchowego).

Dzieje duszy s.273

Mieszkańcy miasta byli zmuszeni do przyjęcia żołnierzy na kwaterę do swoich domów.
Kiedy poczta znów zaczęła działać Zélie Martin zastanawiając się nad zaistniałą sytuacją przesłała do Lisieux szczegółowe sprawozdanie z tego trudnego czasu.

„W poniedziałek o godzinie trzeciej na każdych drzwiach widniała liczba żołnierzy, którzy mają być tu zakwaterowani. Do nas przyszedł wysoki sierżant domagając się obejrzenia naszego domu. Pokazałam mu pierwsze piętro i powiedziałam, że mamy czwórkę dzieci. Na szczęście dla nas nie próbował on pójść na górę, by obejrzeć drugie piętro. W końcu przydzielił nam dziewięciu żołnierzy i nie możemy narzekać. W sąsiedztwie drobni sklepikarze, którzy mieli tylko parter i piętro, zmuszeni byli przyjąć piętnastu, dwudziestu, czasem dwudziestu pięciu.” … „Nie mam z nimi żadnych, kłopotów. Jeśli domagją się zbyt wiele, mówie im, że to, czego żądają jest niemożliwe do spełnienia. Dziś rano przyszli z mięsem w ilości wystarczcającej do nakarmienia trzydziestu ludzi i teraz jesteśmy w trakcie przyrządzania go …”

„Polecono nam odstąpić im całe pierwsze piętro. My sami przenieśliśmy się na parter. Jeśli bym chciała ci wszystko opowiedzieć, starczyłoby tego na całą książkę. Miasto odmówiło zapłacenia żądanej kwoty i z tego powodu grożono nam represjami. W końcu książę z Meclenburg zadowolił się sumą 300 000 franków i ogromną ilością towarów. Całe bydło w okolicy zostało skonfiskowane. Dlatego jest absolutnie niemożliwe by dostać gdzieś mleko. Co zrobi mała Celina, która wypija litr mleka dziennie? I jak dadzą sobie radę biedne matki i niemowlęta? Nie można nigdzie dostać mięsa, nawet u rzeźnika. Krótko mówiąc, miasto jest złupione. Wszyscy płaczą, prócz mnie.”

To, czego Zélie nie powiedziała to to, iż ona i jej mąż potrafili łączyć miłość do ojczyzny z miłością chrzescijańską. Dlatego okazali zarówno odwagę i siłę wobec niebezpieczeństwa jak i życzliwość wobec bliźnich, życzliwość, która wykluczała wszelką formę nienawiści. Pośród dziewięciu mężczyzn, którzy mieszkali w jej domu był jeden żołnierz, który zwrócił jej szczególną uwagę. Był bardziej uprzejmy i lepiej ułożony niż inni. A w jego twarzy mogła wyczytać cierpienie, iż nie jest on ze swą rodziną. Nie wahała się rozmawiać z nim, a czasami, w wielkiej tajemnicy podsuwała nim jakieś drobne przysmaki za co on okazywał jej wzrusząjącą wdzięczność.

Z rodzinnych zapisków str. 103-104